Przepełniona niewytłumaczalnym dla niektórych optymizmem, lecz także głęboko schowanym zawodem bardzo mocno staram się, by dobrze rozpocząć ten tydzień. Niestety kompletnie mi to nie idzie, co tu dużo kryć... dziś nie mam się czym chwalić. Spróbuję jednak sporządzić coś w rodzaju mini poradnika co robić, kiedy tak naprawdę nie idzie wypłynąć na brzeg.
# Nie chowaj prawdziwych uczuć, gdy same się nie chowają.
To wbrew pozorom nie takie proste, jakie nam się wydaje. Żeby przyznać się przed samym sobą, że mamy gorszy dzień, że znowu zostaliśmy rozłożeni na łopatki, czy że po prostu chce nam się płakać trzeba mieć odwagę. Najgorszym, co w takiej sytuacji możesz zrobić to przykrywanie, przygniatanie i chowanie swoich prawdziwych uczuć. Czasem każdy musi inaczej się udusi :).
# Nie pozwól, by Twoje czyny były poważniejsze od ich przyczyn.
Wiele razy zdarza się, że na pierwszy rzut oka niewinna rzecz zmusza nas do podjęcia dużych środków. Najczęściej jednak kieruję nami dość niepożądane uczucie, czyli złość i czyny przewyższają o głowę przyczyny tychże działań. Gdy coś się wydarzy najpierw spójrz na to ze wszystkich możliwych perspektyw, dopiero później bądź gotów do działania.
# Pamiętaj, że tylko Ty znasz swój punkt widzenia.
Nie możesz winić innych za to, że nie wiedzą czego chcą, skoro sam czasami zastanawiasz się czego tak naprawdę potrzebujesz. Nikt po za Tobą nie widzi świata pod tym kątem. Każdy oprócz odgrywania roli w Twoim życiu jest człowiekiem z własnym życiem. Każdy ma uczucia, wszyscy do czegoś jesteśmy przywiązani, a coś przyprawia nas o dreszcze. Musisz o tym pamiętasz. Inaczej nic z tego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz