niedziela, 8 lutego 2015

#86

LĘKI I FOBIE.

 
Na stronie mojafobia.pl znalazłam listę fobii, by sprawdzić czy moje lęki są czymś uzasadnione. Skąd w ogóle taki pomysł, by szukać podobnych informacji? Już tłumaczę. Ostatnio pojawiają się u mnie coraz częściej roztrzęsione dłoni tak znikąd. Wiem jednak, że nie ma tego miejsca, które nazywałoby się "Znikąd", więc postanowiłam poszukać podłoża moich problemów. Wiem również, że każdy się czegoś boi, sęk w tym jak to wykorzystuje. Znalazłam i wypiszę tutaj tylko te fobie, których jestem pewna.
 
No dobrze, fakt jest taki, że listy tej po prostu nie ma, ani nie boję się, że obserwują mnie kaczki, ani nie straszne mi bycie singlem, czy jestem w stanie ze spokojem się zważyć, a nawet wrażenie nie robi na mnie, gdy obserwują mnie kaczki. Regina Brett w swojej książce "Bóg nigdy nie mruga" w lekcji 2 przytacza historię z kreskówki A Charlie Brown Christmas.
Tytułowy bohater przychodzi na konsultacje do Lucy, która udziela porad psychiatrycznych za pięć centów. Dziewczynka robi, co może, żeby pomóc każdej osobie, jaka się do niej zwraca, lecz Brown nie wie dokładnie czego obawia się najbardziej. Lęk przed odpowiedzialnością to hypengiofobia, przed oceanami to talassofobia, W końcu dziecko stawia diagnozę. Charlie cierpi na lęk przed... wszystkim.
Regin też.
I ja również.
Zatyka mnie, gdy próbuję zadzwonić domofonem do własnego domu, czy powiedzieć komuś znajomemu na ulicy Dzień Dobry. Nie śpię przed jakimkolwiek mniejszym lub większym wydarzeniem, wyjście gdzieś, gdzie zna mnie mnóstwo ludzi i narażenie się na ich krytykę jest prawie niemożliwe. Wtedy zawsze myślę o tym, co będę robić tuż po tym. Dla przykładu: przez koncertem, na którym wystąpiłam z chórem myślałam o tym, jak cudownie się w końcu wyśpię, bo nie szłam na drugi dzień do szkoły.
Tak naprawdę najważniejsze jest to, by nie stać w miejscu tylko cały czas planować swój kolejny krok. Nie musisz na raz zbudować drugiego muru chińskiego, możesz odpocząć.
Przecież z tym sobie poradzisz.
Krople rzeźbią wspaniałe cuda, a nie jeden krótkotrwały chlup wody.  
 
Często jesteśmy w miejscu w którym jedno wydarzenie może zmienić nasz świat nie do poznania. Albo zostanie tak, jak jest, albo nagle wszystko ulegnie zmianie, najczęściej tak bardzo oczekiwanej. Gdy dowiadujemy się o takiej szansie planujemy, co zrobimy później. Oczywiście, gdy wszystko pójdzie po naszej myśli. Gdy odniesiemy porażkę postanowienia i plany nagle się rozpraszają.
Znacie to?
Uwierzcie mi, że ja aż za bardzo.
Teraz również czekam i nie wiem do końca, jak sprawy potoczą się dalej. Liczę, że wszystko pójdzie zgonie z planem, co jednak, gdy mi nie wyjdzie? Co jeśli nie chcę porzucać postanowień?
Jeżeli rzeczywiście nic z tego nie wyjdzie najprawdopodobniej przez pewien okres będzie mi bardzo trudno, lecz nie, nie zamierzam niszczyć tego, co nawet jeszcze nie zbudowałam.
I tego też Wam życzę.
Niech jedno wydarzenie nie zmienia Waszego życia, a jeżeli już niech robi to na lepsze.
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz