wtorek, 27 stycznia 2015

#74

Zbyt często obwiniamy wszystko co istnienieje za przyczynę naszej przegranej. Nie szukamy winy z naszym braku walki, nie dostrzegamy błędów, jakie popełniliśmy. Sobie przypisujemy tylko zwycięstwa i sukcesy i to pod nimi podpisujemy się nawet pięciokrotnie. Przecież to, że odniosłam/łem porażkę wynika z sytuacji, atmosfery, braku czasu czy środowiska, a wygrałam/łem przez doświadczenie i ciężką prace. Wygrałam/łem, bo długo na to oczekiwałam/łem.
Nikt nie czeka na porażkę. Nie wychodzi jej na przeciw, a gdy ta już się pojawi z ogromnym zdziwieniem przypatrujemy jej się z każdej strony. Skąd się tu wzięła? Na pewno przez pomyłkę. Kto jak kto, ale mi ona nie mogła się przytrafić. 
Złe rzeczy dzieją się gdzieś z boku i bezpośrednio nas nie dotyczą. Komuś innemu życie sprawia raz po raz trudności, lecz w swoim życiu tylko nieliczni potrafią je zauważyć. Polska to podobno kraj pesymistów. Ludziom zawsze coś nie odpowiada. Czegoś jest za mało, lub za dużo. Ktoś zrobił coś źle lub nic nie zrobił. Negatywnie jest przecież przez innych. Osobiście nie jesteśmy sprawcami marnowania własnego życia.
Zdecydowanie zbyt często zganiamy porażki, problemy i rozterki na innych. Nic tak nie segreguję, jak chwycenie ich we własne ręce.
Tak bardzo chcemy brylantów. Obok nas leży łopata. Doskonale wiemy, że gdzieś głęboko są one ukryte, lecz chcemy je dostać od tak. Na myśl nam nie przyszło, by chwycić łopatę i po prostu zacząć kopać dół. Długo i pracochłonnie. A przecież to, co wspaniałe trudniej jest zdobyć w tym cały sekret.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz