17 stycznia minął rok od felernego upadku, który przewrócił moje życie o 180 stopni. Było bardzo ciężko. Musiałam znaleźć ogromną motywacje, chęć i bardzo dużo siły by zacząć rehabilitacje. Nie mogłam się poddać w momencie, gdy dowiedziałam się, że cała moja praca poszła na marne i czeka mnie operacja. Bardzo chciałam i to wystarczyło, żeby pokonać niemożliwe (przynajmniej wtedy czymś takie było dla mnie to wydarzenie) Wiem, mogę według niektórych przesadzać. To tylko kolano, to tylko rok, to tylko sport. Na świecie istnieje tyle rozmaitych zajęć, miejsc, przedmiot i dla pewnej grupy osób stają się całym światem. Tak w moim przypadku było ze mną...
Nagle musiałam zacząć o siebie dbać. Nie mogłam wstawać już o 7.20 samo zdejmowanie ortezy, ubieranie spodni i ponowne jej zakładanie zajmowało około 15 minut. Na wszystko potrzebowałam więcej czasu. Więcej odpoczywałam, mniej czynności wykonywałam niż wcześniej.
Dopiero dzięki temu doświadczeniu tak naprawdę zrozumiałam, jak dobrze jest mieć przy sobie kogoś z kim można porozmawiać. Wcześniej wymyślałam sobie swój świat i starałam odizolować się od ludzi. Mówiąc prościej: wcześniej usuwałam z drogi znaki, które później były mi niezbędne. Dziękuję Bogu, że w moim przypadku to wystarczyło, by tak wiele zrozumieć, dziękuję za to, że mimo wszystko przy mnie był i nie było potrzeby by stało się coś gorszego.. Naprawdę dziękuję, że doświadczył mnie tylko tak poważnym doświadczeniem..
Bądź co bądź, pomimo niejednokrotnego buntu i krzyku zrozumiałam wiele. Ta historia bez wątpienia uchroniła mnie przed czymś gorszym.
Musisz o siebie dbać. Nie jest to łatwe, na pewno nie jest też samolubne. Dbajcie o siebie, dla siebie i.. dla mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz