Stała się więc też moją osobistą kosmetyczką. Dba o uniknięcie zbyt wczesnego pojawienia się zmarszczek mimicznych (to tak a propos wytrzeszczu i niezadowolonej miny), a także osobistym psychologiem. Nikt tak, jak świadomość nie jest w stanie cię pocieszyć. Ani głowa, ani wątroba, ani nawet nerki choć mogą stworzyć duet. Tylko ta wrodzona znajomość świata. Jak już wspomniałam czasem przez nią nie nadaje się do użytku i żałuję, że w okresie zarodkowym nikt nie zaopatrzył mnie w klapki... takie na oczy. Być może ludziom, widzącym tylko swoją ścieżkę, w dodatku często przez mgłę, co chwila ze zdziwieniem potykającym się o niezbadane przedmioty jest łatwiej. W końcu mniej myślą i więcej w ich życiu nieprzewidywalności. Jednak chyba pozostaję u siebie. Przywiązałam się do mało zaskakującej natury mojego życia. Choć nigdy nie było jednak nudne, być może głównie dlatego, że na wszelkie sposoby je sobie urozmaicałam i jak na złość w tym samym czasie (trochę mniej udolnie) robili to inni ludzie, ale o tym kiedy indziej.
wtorek, 17 lutego 2015
#91
Stała się więc też moją osobistą kosmetyczką. Dba o uniknięcie zbyt wczesnego pojawienia się zmarszczek mimicznych (to tak a propos wytrzeszczu i niezadowolonej miny), a także osobistym psychologiem. Nikt tak, jak świadomość nie jest w stanie cię pocieszyć. Ani głowa, ani wątroba, ani nawet nerki choć mogą stworzyć duet. Tylko ta wrodzona znajomość świata. Jak już wspomniałam czasem przez nią nie nadaje się do użytku i żałuję, że w okresie zarodkowym nikt nie zaopatrzył mnie w klapki... takie na oczy. Być może ludziom, widzącym tylko swoją ścieżkę, w dodatku często przez mgłę, co chwila ze zdziwieniem potykającym się o niezbadane przedmioty jest łatwiej. W końcu mniej myślą i więcej w ich życiu nieprzewidywalności. Jednak chyba pozostaję u siebie. Przywiązałam się do mało zaskakującej natury mojego życia. Choć nigdy nie było jednak nudne, być może głównie dlatego, że na wszelkie sposoby je sobie urozmaicałam i jak na złość w tym samym czasie (trochę mniej udolnie) robili to inni ludzie, ale o tym kiedy indziej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz