środa, 19 listopada 2014

#28

Walczyłeś kiedyś z wiatrakami?
Myślę, że tak chociażby nieświadomie.
Wyobraź sobie, a raczej porównaj życie ludzkie do filmu. Tak, do obojętnie jakiego filmu byleby występowali w nim aktorzy. Chociażby jeden. Co się tam dzieje? To banalne pytanie, prawda? Akcja się rozwija, bohaterowie są stawiani przed wyborami, wybierają gorzej bądź lepiej, ktoś płacze, a ktoś obok przeżywa jeden z lepszych momentow swojego życia.  według siebie jesteś jednym z nich. Masz więc wpływ chociaż bierny na to, co wydarzy się dalej, chociażby z Tobą. Buntujesz się za każdym razem aż coś nie pójdzie po Twojej myśli, przechodzisz kolejne pasmo niepowodzeń. To trwa dość długo. W końcu dzieje się rzecz niezwykła. Odkrywasz swoje miejsce w całej tej historii. Powoli, bo powoli zaczynasz rozumieć, że czasem pozostaje Ci jedynie posada widza, który mimo najszczerszych chęci nie może w żaden sposób wpłynąć na wydarzenia i bohaterów. I choć na ekranie odtwarzana jest Twoja historia z podniesioną głową musisz przez to wszystko przejść z godnością, bez zbędnych buntów. Odkrycie tego wymaga czasu. Człowiekowi nie tak łatwo jest pochodzić się, że nie na wszytko ma wpływ. Człowiek nie tak prędko zrozumie, że czasem jedyne, co może zrobić to na kinowej sali wybrać miejsce i przekąskę, a musi dostosować się do godziny emisji i ceny. Właśnie ta cena . Wszystko ma swoją cenę. Ludzie zapominają, że za wyrządzone zło kiedyś w końcu będą musieli zapłacic. Bo, choć jesteśmy tylko widzami to w pełni odpowiedzialnymi za swoje zachowanie. Każdy otrzyma rachunek za zadanie cierpienia, oszukiwanie samego siebie etc. To nieuniknione.
Wracając nie zawsze przysługuje nam wygodne miejsce na widowni. Istnieją rzeczy, których los zależy wyłącznie od nas. Wtedy to stajemy się głównymi bohaterami sceny (która to zawsze jest ważna) i wpływamy na dalsze losy własnej egzystencji.
Wojowniku, wikingu, ZWYCIĘZCO.  Jakkolwiek siebie nazywasz pozycja widza nie jest porażką, lecz sytuacją, która należy przeczekać. Godnie przeczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz