poniedziałek, 22 września 2014

#8 Masz prawo do płaczu

Doskonale znam sytuacje w ktorych w moim gardle zalega ogromna gula, trzęsie mi się broda, a obraz powoli się rozmazuje i wiem, że kiedy tylko wypowiem jedno słowa, gula wydostanie się na zewnątrz przy pomocy łez. To momenty, w których na czymś lub na kimś się  zawiodłam, bezmyślnie wypowiedziane słowo mnie zraniło, powróciły złe wspomnienia lub po prostu coś mi się nie udało. Próbowałam wielu wariantów. Taki stan można przeczekać, ale kiedyś wróci ze zdwojoną siłą. To zaboli jeszcze bardziej, uderzy gdzieś tam między śledzioną, a trzustką i szyderczo się zaśmieje. Wróci. Narobi szkud, pozostawi po sobie ślady, odejdzie. I tak w kółko. Możesz się na to godzić. Żyć w tym dzień, miesiąc, rok. Tylko co Ci to da? 
Każdego dnia będziesz budził myśląc właśnie o tym. Jedząc jabłko, siedząc na lekcji, czytając książkę zawsze o tym pomyślisz. To wywierci Ci coraz większą dziurę w brzuchu, coraz częściej  nie będziesz zdolny do niczego.

Warto rozpłakać się chociażby teraz, jeżeli akurat w tym momencie tego potrzebujesz. Odkładany płacz w końcu i tak zamieni się w rozpacz. Czasem długo tłumię te złe wspomnienia, a potem nagle płacze z niewiadomych przyczyn. Powód- Udawałam, że dana sytuacja mnie nie obchodzi, kiedy była aktualna, a po godzinie miałam w sobie tyle negatywnych emocji, że mimowolnie się rozpłakałam.

Dopóki pewnej kwesti nie zrozumiesz nie będziesz miał jak zniszczyć noszoną przez Ciebie uraze do człowieka, który Cię skrzywdził. Płacz oczyszcza i pokazuje nowe, racjonalne rozwiązania. Wiedząc za co kogoś nienawidzisz łatwiej będzie Ci ją z siebie wyplemić.
Łzy to część naszego życia.

Pewnego dnia, po doszczętnie nieprzespanej nocy miałam ogromne powody do płaczu.
Wiem, że płakać powinnam już w nocy, ale sama sobie próbowałam udowodnić, że nic mnie już nie rusza. W środku szalała burza. To właśnie w tym momencie we mnie spotkały się te najboleśniejsze wspomnienia, a do tego doszły czynniki zewnątrzne. Mogłabym płakać, nawet jeżeli wstydziłabym się łez,  była to przecież noc panowała, więc ciemność.  Idąc do szkoły również bez żadnych konsekwencji mogłabym sobie popłakać, ale nie,  ja nadal twardo stałam przy wersji, że jestem z kamienia. W końcu coś tam w środku tak mocno mnie chwyciło,  że jedyne do czego byłam zdolna to usiąść na szkolnym korytarzu i zacząć płakać. Cała się trzęsłam, płakałam całą sobą, jak małe dziecko. Reakcja ludzie zdziwiła mnie jeszcze bardziej niż wywieszenie prze ze mnie białej flagi. Spodziewałam się wyzwisk, jednoznacznych spojrzeń i smiechów po kątach. Jedyne co usłyszałam to "Płacz! Płacz ile tylko chcesz! Masz do tego prawo."
Byłam i jestem do teraz wdzięczna tym wszyskim, którzy dali mi swego rodzaju zezwolenie na łzy.
Jeśli się znamy nie raz zobaczyłeś i nie raz zobaczysz mnie z oczami pełnymi łez.

Nie masz się czego wstydzić, płacze każdy tylko nie wszyscy są na tyle dojrzali by się do tego przyznać. 
Większość ludzi, jakich spotkałam na swojej drodze utwierdzało mnie w przekonaniu,  że łzy są oznaką słabości i są dla słabych. Postanowiłam również powstrzymywać się od płaczu, ponieważ powszechnie uważano mnie za silną choć małą jeszcze wtedy dziewczynke.
W Internecie roi się od haseł, które przestrzegają nas przed sytuacją w której ktoś zobaczy lejący się z naszych oczu wodospad.. To wstyd?
Dlaczego? Kto rozpoczął tą niewytłumaczalną w nawet najmniejszym stopniu walkę z uczuciami? Dlaczego tak bardzo boimy się płakać?

Potrzebowałam czternastu lat by nauczyć się płakać płaczem, który daje ulgę. Teraz łzy spływające mi po policzku są pełniejsze.. Płacząc uświadamiam sobie dlaczego jestem smutna i później łatwiej jest mi to zniwelować. Rzadziej zdarza mi się, typowe wcześniej dla mnie "kompletne rozdarcie, pomieszane z nic nie wynoszącą pustką ". Stwierdziłam, że jeżeli ludzie uważają płacz za coś wstydliwego, niech wstydzą się za mnie..

Ludzie dzielą się na tych, co płaczą w samotności i na tych, co nie boją się robić tego w towarzystwie.. Ci drudzy to bohaterowie własnego życia.
Nie uwierzę, że jest na świecie osoba, która nigdy nie płakała.. Każdy ma przecież serce, którym czuje. Każdemu rzucane są pod nogi kłody, albo chociaż nieprzyjemne patyki.. Każdemu z nas, coś sprawia ból..

Jeżeli w tym lub innym momencie spłynie Ci po policzku łza nie wycieraj jej!
Ja też pisząc to zdanie płacze.. Nigdy nie powstrzymuj się od wyrażania swoich uczuć, nie duś ich w sobie. Niech ludzie zobaczą, a może wtedy zrozumieją jak bardzo Cię zranili. Dzięki temu zapobiegniesz połowie sytuacji, w których jest w Tobie tyle negatywnych emocji, że zaczynasz myśleć o samookaleczaniu.
Nie bój się się płakać.
Płacz wcale nie jest dla słabych. Płaczą ludzie wrażliwi i dojrzali. Ludzie, którzy w ten sposób odreagowywują przeżyte przez nich złe chwile.

Zamknij oczy, ale nie umieraj. Masz prawo do płaczu. A potem wstań i walcz o następny dzień. ~ Anna Kamieńska

A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,
z łez ocieraj cudze oczy, chociaż twoich nie otarto. ~ Maria Konopnicka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz