Rodząc się wygrywamy życie. To pierwsze a zarazem najważniejsze zwycięstwo. Nagrodą jest otrzymany czas. Potem każdy z nas przechodzi przez pasno niepowodzeń i małych sukcesów. Raz jest dobrze, raz źle, a innym razem jeszcze gorzej. Wszystko to jednak gdzieś nas zaprowadza i z perspektywy czasu nawet te najgorsze błędy wydają się być nieistotne. Gdyby ludzie wiedzieli na jak fantastyczne rzeczy czekają nigdy nie narzekaliby na to jak w danym momencie się męczą, ale z drugiej strony nic by z tego nie wynieśli. Cierpienie to niezawodny nauczyciel znający życie jak nikt inny, który perfekcyjnie przygotuje cie do dalszej drogi. Bóg nigdy nie doświadcza nas po nic. Zawsze w dalszej części naszej podróży okaże się, że dzięki temu teraz możemy być szczęśliwi. Jesteśmy doświadczani tego, co jesteśmy gotowi znieść. Nie ma nic co mogłoby nas przewyższyć. Z każdym kłopotem jesteśmy w stanie poradzić sobie sami.
Od zawsze starałam się by moje oceny były dobre tak bym mogła powiedzieć, że w danym momencie dałam z siebie wszystko. Pewnego dnia, nie wyrobiłam się z niczym. Do późnego popołudnia miałam rechabilitacje, a potem zdążyłam jedynie odrobić pisemne zadania na następny dzień i usnęłam. Było więc dla mnie oczywiste, że wszystko co musiało być przeze mnie wyuczone musiałam nadrobić przed wyjściem do szkoły lub ewentualnie w szkole. Uczyłam się godzinę przed lekcjami, jak również na wychowaniu fizycznym (byłam zwolniona z powodu kontuzji), recytowałam wzory, pojęcia, wyjaśniałam zagadnienia, a kiedy przyszło co do czego z powodu mojego kompletnego roztargnienia wszystko zapomniałam. To była dla mnie porażka taka sama jak wtedy, kiedy nie udało mi sie zrobić 200 brzuszka, albo kiedy ziemniaki w mojej pierwszej ziemniaczanej zupie okazały się twarde. Najgorszą z porażek przeżyłam kiedy to po napisaniu książki wysłałam ją do kilkudziesięciu wydawnict i za każdym razem spotykałam się z odmową. Dlaczego? Wszyscy byli przecież zachwyceni, tekst był przyzwoity, a historia prawdziwa. Teraz wiem, że wszystkie porażki były z mojego powodu. Robiłam coś, na co nie byłam jeszcze gotowa. Wtedy Bóg mówił mi "Daj sobie tak jak ja Ci daje troche czasu, a zrobisz to lepiej"
Następnym razem zupa była już jadalna. Kartkówka została przeze mnie poprawiona kiedy to poświęciłam na to wystarczająco dużo czasu. A książka? Najwidoczniej nie była wystarczająco dobra.
Porażki nie mają za zadanie podciąć Ci skrzydeł. Masz dzięki nim stać się silniejszy, nabyć nowe doświadczenia, by to o czym marzysz zostało przez Ciebie zrobione najlepiej jak tylko potrafisz.
Każda historia, z której wyniosłes coś pożytecznego nie jest błędem. Jeszcze niedawno mogłabym wymienic całą masę rzeczy, które nazwałabym swoimi błędami. Powiedziałabym, że błędem było to, że nie poszłam do sportowej klasy, nie powiedziałam wszystkiego co myślę, oddałam właścicielce psa, kupiłam trzydziestą koszulke w lumpeksie. Po dłuższym zastanowieniu nic nie jest błędem, a porażki to początek drogi do zwycięstwa.
Ja dziękuję sobie za to, że wiele rzeczy jeszcze mi się nie udało. Zrobię je wtedy, gdy Bóg stwierdzi, że będę na nie gotowa, co nie znaczy, że mam się poddać. Trzeba próbować, być może właśnie dziś pokonasz swoje największe słabości.
"Nie bójcie się słabości człowieka ani jego wielkości! Człowiek zawsze jest wielkim, także w słabości"~ Jan Paweł II
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz