piątek, 29 sierpnia 2014

#1 Będziesz kim tylko chcesz, musisz tylko w siebie uwierzyć.

Będziesz kim tylko chcesz, musisz tylko w siebie uwierzyć.

Będąc w ostatniej klasie szkoły podstawowej zaczęłam pisać "coś" dla siebie. Nie mówię tu o nienagannych wypracowaniach na kilka kartek papieru kancelaryjnego w formacie A4. Miałam swój 32-kartkowy zeszyt w kratkę, w którym opisywałam swoje uczucia. Pisałam głównie o tym, że jest mi źle w układzie jakim jestem. Pisałam, bo nie miałam odwagi tego powiedzieć. To było jak spowiedź. Notowałam wszystko to, co najprawdopodobniej w żaden inny sposób nie wydostałoby się na zewnątrz. W końcu pełna obaw podarowałam go mojej mamie. Wiem, że do końca tego wszystkiego nie zrozumiała. Nie mam o to żalu. To być może czytelne jest tylko dla mnie. Zrozumiałam, że również ja byłam tylko narzędziem. Moje serce musiało to z siebie wydusić. Ja w ten sposób zamknęłam pewien rozdział w swoim życiu. Moja przygoda z tym zeszytem trwała cały rok szkolny pierwszej klasy gimnazjum. Klasa się skończyła i ta przygoda również. Bez zastanowienia można to nazwać przygodą, a nawet terapią. Tak to wszystko się zaczęło...
Później ze względu bezpieczeństwa chciałam wszystko, co napiszę ukryć. Postanowiłam więc dzielić się sobą w Internecie.
Na początku założyłam bloga gdzie opisywałam historię swojego życia. Wyładowywałam swój stres na kilkudziesięciu zdaniach i czułam się lżejsza. Nadal jednak nikomu innemu go nie prezentowałam. Nie miałam wtedy jeszcze skończonych nawet czternastu lat jak więc mogłam zostać blogerką? Bloger kojarzył mi się z przewodnikiem z kimś, kto w pewnej dziedzinie może uchodzić za eksperta. Czy ja jako czternastolatka mogłam kimś takim być?
Odpowiedź dla mnie była jedna- stanowcze Nie. W dodatku znalazły się osoby, które zrobiły wszystko, by podciąć mi dobrze jeszcze nierozwinięte skrzydła.
Nadal pisałam. Po paru wpisach usuwałam bloga i zakładałam następny. Pamiętam, że gdy na jednym z nich ktoś napisał w komentarzu "Wiem, że to we mnie ani w Tobie nic nie zmieni, ale jeżeli kiedyś zdecydujesz się na śmierć możemy zrobić to razem" wpadłam w panikę. W żadnym stopniu nie jest to wytłumaczalne. Nie wystraszyłam się treści, ale samego komentarza. Dla mnie oznaczało to porażkę. Ktoś z zewnętrz zobaczył mój świat. Świat, który sama obnażyłam. Pisałam przecież to w miejscu, gdzie zajrzeć może każdy. Cały czas jednak myślałam, że nawet gdy ktoś tam wejdzie uzna to za bzdury i już nigdy nie wróci. Komentarz oznaczał, że osoba wracała, a moje słowa w nią uderzały, bo czuła to samo.
Jeden komentarz to za mało by nazwać kogoś blogerem. Jak można się domyślić wszystkie wpisy po krótkim czasie zostały usunięte.
Później, pewnego listopadowego wieczoru, który jak zwykle spędzałam przy komputerze postanowiłam zacząć robić coś dla innych. Jedno z dwóch moich kont od dawna było puste. Zalogowałam się na nie i na strumieniu wyłapałam pierwsze szukające pomocy osoby. To ogromny przełom. Z zamkniętej w sobie dziewczynki przeistoczyłam się w dorastającą nastolatke. Nadal uważałam jednak, że do kogoś, kto może poszczycić się życiowym doświadczeniem jeszcze dużo mi brakuje ze względu na moją małoletność. Nie podałam więc swojego wieku. Odpowiadałam na pytania. Pomagałam jako "aniołek", a coraz więcej ludzi postanawiało mi zaufać. Teraz to ja stałam się dla nich kimś takim, czym dla mnie rok wcześniej był mój zeszyt. Byłam pustą kartką, którą oni postanowili zapisać. W końcu po wielu prośbach wstawiłam swoje zdjęcie. Reakcje były różne, jak ludzie, którzy już wtedy nazywali się moimi czytelnikami. Jedni pełni złości kwitowali moje poczyniania "dziecinną zabawą", a drudzy byli zaskoczeni tym, jak dobrze znam życie mając na swoim koncie tak niewiele oczek.
Po kilku miesiącach pojawiły się pierwsze pomysły na napisanie książki. Tu również zwątpiłam w swoje możliwości. Napotkałam na swojej drodze mnóstwo ludzi nikt jednak nie napisał książki, a przynajmniej nie dane było mu ją wydać. Dlaczego więc ja miałabym być lepsza?
Nie mam dzieci, męża, ani ogromu wspomnień z pracy.
O czym miałabym pisać?
Odpowiedź jest prosta.
Wiek nie świadczy o tym ile kto wie o życiu. Najważniejsze jest to by uwierzyć, że do tego właśnie jesteś stworzony.
Najważniejsze w tym wszystkim są uczucia. Jeżeli chcesz być blogerem, pisz o tym co czujesz. Najważniejsze jest być prawdziwym i nie poddawać się po pierwszym nieudanym poście. Nawet jeśli moja książka nie zostanie wydana samo napisanie jej to powód do dumy. Mogę rozesłać ją osobom, które będą nią zainteresowane. Napisać kolejną i jeszcze jedną, aż w końcu któraś z nich okaże się warta uwagi jednego z wydawnictw. Mogę też załamywać się każdą odmową i zakończyć swoją karierę pisarki przed jej rozpoczęciem. Trening czyni mistrza, a talent to tylko mała część sukcesu, który również możesz nadrobić pracą. Zacznij od dziś możesz być aktorem, piosenkarzem, reżyserem, kucharzem, tancerzem jeżeli tylko uwierzysz, że jest to możliwe.
Najwidoczniej komuś innemu czytanie książek wystarcza. Mi nie. Ja muszę poczuć te słowa w sercu i to, że lat mam dopiero piętnaście nie przeszkadza. Jestem w doskonałej pozycji startowej. Wiek usprawiedliwia moje ewentualne potknięcia. Uwierz w swoje możliwości. Marzenia są po to, by je spełniać, a to, co ma odróżnić Ciebie od innych ludzi jest receptą na sukces. Ktoś inny spojrzy, obejrzy cel z każdej strony, stwierdzi, że nie da rady i nadal będzie tylko chciał, nie mógł. Ty z pełną świadomością, podejmiesz wyzwanie. Wdrapując się na szczyt, pokażesz przede wszystkim sobie, że jestem zwycięzcą.
Będziesz tym, kim uwierzysz, że możesz się stać.

7 komentarzy:

  1. napisałaś to tak pięknie i prawdziwie, trafiło to do mojego serca :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo swojego młodego wieku jesteś bardzo dojrzała! I to się ceni miło się czyta twoje wpisy bo są prawdziwe a nie wykreowane przez innych. Trzymaj się maleńka i oby tak dalej. Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże jaka ty jesteś dojrzała aż nie mogę w to uwierzyć .Nie jesteś jak wieksząść nastolatków .Zapatrzonych tylko w markowe ubrania , buty , przejmujących się tylko tym ile mają lajkow pod zdjęciem . Jesteś wspaniała wiec o tym . Uwielbiam oryginalność a ty właśnie taka jesteś. Z twoimi słowami zgadzam się w 100%.Nie można się podać mowic że marzenia się nie spełniają .SPEŁNIAJĄ SIĘ

    OdpowiedzUsuń
  4. Może to trochę dziwne, ale po części widzę w tobie siebie. Jesteś przykładem osoby, która potrafi walczyć o marzenia. Szkoda że tak niewiele jest takich osób. Trzymaj się, spełniaj marzenia, pisz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie kochane, bardzo bardzo Ci dziękuję za te cudowne słowa. ;)

      Usuń
  5. Droga Natalio. Sama nie wiem co mam napisać. Zauroczyłaś mnie. Cudnie piszesz. Jesteś pełna pozytywów. To dobrze. Czytam to i czytam, wydaje mi się, że widzę w tobie siebie, może to to pisanie. Nie jestem pewna. Ja jeszcze nie wiem. Ale ty walcz, spełniaj marzenia, pisz... Pozdrowionka ;)

    OdpowiedzUsuń